Kolejny dzień naszej pielgrzymki rozpoczęliśmy od wizyty w Majćino Selo - czyli Domu Matki zbudowanym przez zmarłego już franciszkanina Slavko Barbarića dla dzieci - ofiar wojny. Tam sprawowaliśmy niedzielną Eucharystię.
Następnie pojechaliśmy do Mostaru - będącego dawną stolicą Hercegowiny. To właśnie tam można bardzo wyraźnie obserwować styk chrześcijaństwa i islamu. W jednej części miasta chrześcijanie i kościoły, a z drugiej strony rzeki Neretwy, za zabytkowym mostem muzułmanie i liczne minarety meczetów.
Na szczęście mimo różnych perturbacji i wojen w całkiem niedalekiej przeszłości (ślady działań wojennych widać jeszcze do dzisiaj), aktualnie miasto cieszy się pokojem i zabliźnia rany przeszłości. Program dnia był bardzo napięty; odwiedziliśmy także Wspólnotę Cenacolo - gdzie młodzi ludzi uwikłani w nałogi mogą zyskać wsparcie i próbują wyjść na prostą; wysłuchaliśmy kilku świadectw, następnie uczestniczyliśmy w wieczornym programie modlitewnym tym razem w kościele, gdyż ziemię zaczął użyźniać rzęsisty deszcz...














