Jezus na stadionie
Utworzono: czwartek, 11, lipiec 2013 11:51 Opublikowano: czwartek, 11, lipiec 2013 11:51
Jezus na stadionie - relacje i świadectwa
Karolina - animatorka Ruchu Światło-Życie
Jezus ma plan dla Ciebie
Cała przygoda zaczęła się od jednego telefonu i od pytania: Jedziesz do Warszawy na Stadion 6 lipca na spotkanie z O. Boshoborą? Tylko szybka odpowiedź bo trzeba bilety załatwić. Chwila namysłu i OK, jadę. W głowie tylko jedna hasło, które czasem powtarzamy ze znajomymi: „Chwalmy Pana na spontana”. Decyzja zapadła… 6-7 Lipiec wyjazd do Warszawy na Stadion na akcję pt: „Jezus na stadionie” W dniu wyjazdu wiedziałam kim jest o. John, wiedziałam czym się zajmuje, znałam już też plan spotkania, ale to co się potem działo na stadionie całkowicie mnie zaskoczyło. Bóg już na dzień dobry pokazał mi, że muszę otworzyć swoje serce na Jego działanie, a nie ograniczać się do tego co ja chcę. Całe spotkanie zaczęliśmy od różańca, od modlitwy, która jest dla mnie bardzo ciężka lecz Bóg już na samym początku dał mi siłę i łaskę do modlitwy pokazując, że jeżeli się otworzymy na Jego moc wszystko jest możliwe. Potem był czas naprawdę wyjątkowy, czas konferencji o. Boshabory. Zapytał nas, każdego z osobna: Po co tu jesteś? Po co tu przybyłeś dzisiaj? W mojej głowie od razu pojawiło się pytanie: no właśnie - po co tu jestem? Odpowiedź była trudna, nie potrafiłam jednoznacznie powiedzieć dlaczego, ale wiedziałam, że nie zawsze musimy wszystko wiedzieć, że czasem Duch Święty działa właśnie w taki, a nie inny sposób. o. John tylko potwierdził moje myśli mówiąc: W tym wszystkim co tu się będzie działo najważniejszy nie jestem ja czy księża, najważniejszy jest JEZUS CHRYSTUS ! To on przyprowadził tutaj każdego z Was i powiedział przyjdź. Bóg chce uzdrowić każdego z Was i po to wezwał nas tutaj, do tej wspólnoty.
Słuchając konferencji i patrząc na o. Johna wiedziałam, że coś się święci, że Bóg i dla mnie ma plan na to spotkanie, że i mnie chce uzdrowić. O.Boshobora mówił dalej: To Jezus jest źródłem prawdziwej radości, jest teraz obok Ciebie, jest w Tobie, bo przyszedłeś do niego(…). To wszystko jest po to, abyś na nowo odkrył swoją drogę, odnalazł się w tej wędrówce po pustyni, z której trzeba wyjść i iść w stronę Chrystusa. Kaznodzieja z Afryki zwrócił także uwagę na to, że drzwiami do wiary, do wyjścia jest Słowo Boże, które trzeba słuchać oraz poznawać i nie pozostawił tych słów bez pokrycia. W czasie całego spotkania co chwilę odnosił się do konkretnych fragmentów Pisma Świętego pokazując jak ważne jest ono dla każdego wierzącego człowieka. W pewnym momencie poprosił osoby zgromadzone na stadionie, aby pokazały swoje Pismo Święte, okazało się, że mało kto miał je ze sobą. Ja w ręce trzymałam moją Biblię, która towarzyszy mi już od paru lat i jest nieźle poniszczona, bo wiele ze mną przeszła. O. John mówił, że nasze Pismo Święte to nasza broń, a prawdziwy żołnierz nie zostawia broni w domu. Jeden z fragmentów, które czytał O. Boshobora brzmiał tak : „Ja Bowiem znam zamiary jakie mam wobec was- wyrocznia Pana- zamiary pełne pokoju, a nie zguby, by zapewnić Wam przyszłość, jakiej oczekujecie. Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca.” (Jr 29.11-13). Po raz kolejny po przez słowa o. Johna w mojej głowie pojawiło się milion pytań, milion myśli… Boże, co Ty chcesz mi dzisiaj powiedzieć ? Razem z pytaniem pojawiła się odpowiedź… Szukaj mnie, szukaj z całego serca, Ja moje drogie dziecko mam dla Ciebie wspaniały plan, mam plan na Twoją przyszłość. Pomyślałam OK., Boże chce dzisiaj w czasie tego spotkania szukać Ciebie i odtworzyć się na Twoje działanie, na Twój plan. Chwilę później usłyszałam z ust o. Johna: Bóg nie zostawia nas samych w wędrówce, Bóg jest w NAS, Bóg jest z NAMI. Pomimo tego, że nie dostrzegamy ciała Jezusa Chrystusa, On jest z nami w mocy swojego Ducha. Jesteśmy Bożym darem, ludem Bożym, którego Bóg nigdy nie zawiedzie, On NIGDY nas nie zawodzi.
Konferencja toczyła się dalej, o. Boshabora przeszedł to tematu uzdrowienia, zwracając naszą uwagę, że każdy z nas może zostać uzdrowiony poprzez oczyszczenie z grzechu, poprzez sakrament spowiedzi. Prawie 60 000 ludzi zgromadzonych na stadionie usłyszało, że jednym z najcudowniejszych uzdrowień jest spowiedź święta. Jest to uzdrowienie ciała i umysłu. Bóg poprzez swoją ogromną miłość do nas daje nam swojego Ducha i przebacza wszystkie grzechy. W głowie odtworzyłam rozmowę, która miała miejsce chwilę przed rozpoczęciem konferencji. Znajomy kapłan zapytał: Kiedy byłaś u spowiedzi? Miesiąc temu. Nie myślałaś, że warto się dzisiaj, tutaj na stadionie wyspowiadać? Szczerze mówiąc nie czuję takiej potrzeby. Tak było jeszcze przed konferencją, a w jej czasie wszystko się zmieniło. Bóg mówił do mnie: Karolino, moja kochana córko, przyjdź do mnie, przyjdź, a ja Cię uzdrowię mocą mojego Ducha. Tylko przyjdź do mnie i uwierz, że jest to możliwe. Zaryzykowałam i poprosiłam kapłana o rozmowę, która zakończyła się spowiedzią teraz cieszę się, że otwarłam swoje serce na Boga, cieszę się, że mogłam porozmawiać z kapłanem i wyspowiadać się. Bóg mnie uzdrowił i pokazał jak wiele muszę zmienić w swoim życiu, ale teraz wiem, że dam radę, że Bóg jest ze mną, że nigdy mnie nie zostawi samej. Tylko trzeba pamiętać, że wiara oznacza teraz, nie jutro, nie za tydzień, ale TERAZ. Teraz trzeba iść do spowiedzi, teraz trzeba zacząć burzyć wewnętrzne mury, teraz trzeba zaufać Bogu i powierzyć mu swoje życie… TERAZ ! Po spowiedzi na nowo stajemy się dziećmi Boga, na nowo w pełni jesteśmy włączeni w jeden żywy Kościół, na takie łaski nie ma co czekać, trzeba je od razu przyjąć.
O. Boshabora mówił czasem rzeczy oczywiste, ale z taką mocą, że człowiek na nowo odkrywał piękno Bożego przebaczenia, Bożej miłości, Bożej mocy. Lecz teraz wiem jeszcze jedno, że w czasie tego spotkania Bóg nie tylko działał przez czarnego Kaznodzieje, ale także przesz ludzi, z którymi byłam na stadionie. Jedna z tych osób, z którymi przyjechałam na stadion, w pewnym momencie popatrzyła na mnie i powiedziała: Bóg Cię kocha. Niby coś tak banalnego, a w moim sercu rozpaliło prawdziwy płomień wiary i nadziei, inna położyła rękę na moim ramieniu w czasie modlitwy i popatrzyła na mnie tak, że uwierzyłam, że Bóg pokazuje jak bardzo mnie kocha przez tego człowieka. W czasie tego spotkania na nowo uwierzyłam w to, że Bóg wybaczy mi moje grzechy, że podniesie mnie gdy upadnę, ale musze sama przez sobą przyznać się do tego co złe i żałować za to co rani serce Boga. On sam nie zadziała, bo nie chce zniszczyć naszej wolnej woli, dlatego my musimy zrobić krok w stronę kapłana i sakramentu spowiedzi. On czasem może nad podpowiedzieć, pomóc, ale nie zrobi nic za nas.
Ważną rzeczą którą także powiedział O.John i która do mnie jakoś bardzo trafiła jest sprawa czasu, który musimy Bogu poświęcić. Trzeba żebyśmy szukali czasu na rozmowę twarzą w twarz z Chrystusem. Ta rozmowa jest ważna bo pomaga nad wzrastać i budować z Nim relacje. Potrzebujemy osobistej modlitwy, osobistych relacji z Bogiem. Chwil gdy przemawia On w naszym sercu, chwil gdy spotyka się serce z sercem. O.Boshobora cały czas zwracał też uwagę, że każdy z nas posłany jest do głoszenia Chrystusa, do bycia Jego uczniem i Jego świadkiem. To na nas spoczywa obowiązek niesienia Go innym. To my mamy wyprowadzać ludzi z pustyni i prowadzić do Chrystusa. Każdy jest do tego powołany i ma moc Ducha Świętego, ale trzeba w to UWIERZYĆ. Uwierzyć, że możemy to zrobić, że Bóg nas umacnia, a przede wszystkim uwierzyć w to, że dla Boga nie ma NIC nie możliwego. Ten dzień spędzony na stadionie, konferencje, Eucharystia, spowiedź, każda rozmowa z drugim człowiekiem, uśmiech czy pomocny gest sprawiły, że wyszłam stamtąd jako odmieniony człowiek. Bóg napełnił me serce wiarą w to, że mogę zmienić swoje życie i poradzić sobie z problemami, które mnie męczą. Wierzę, że razem z Nim mogę dokonać rzeczy, które wydają się niemożliwe. Przecież mój Ojciec jest Bogiem, z nim mogę wszystko. On kocha, wspiera, troszczy się o mnie i nie zostawi mnie, a także zaufał mi i ma dla mnie wspaniały plan. Cóż więcej nam potrzeba?















