Z Kostaryki do Panamy

Opublikowano: środa, 23, styczeń 2019 03:33

Nasz pobyt w Kostaryce był krótki, ale nacechowany wieloma specyficznymi wrażeniami. Już kilka kroków po wyjściu z lotniska w San Jose podjechał po nas bus w iście latynowskim stylu, którym udaliśmy się w drogę do Panamy.

Po zapakowaniu walizek  na dachu pojazdu i kolacji w amerykańskim fast foodzie już o zachodzie słońca krętą górską drogą ruszyliśmy do celu.

W czasie długiej drogi odmawialiśmy nieszpory i śpiewali piosenki przy akompaniamencie ukulele. Bardzo rozmowny i towarzyski okazał się nasz lokalny kierowca – Oscar; wiele opowiadał nam o Kostaryce, religijności mieszkańców i tym wszystkim, co mijaliśmy po drodze, m. in. o pełnej krokodyli rzece Tarkolez, którą przejeżdżaliśmy, czy o nielegalnych sposobach wydobywania złota, które się podobno ciągle praktykuje. Znakomicie w roli tłumacza odnalazł się w czasie całej trasy obecny z nami o. Mariusz Bartuzi.

zdjęcia: Kasia Moskała & o. Mariusz Bartuzi

Wędrowanie na Światowe Dni Młodzieży rozpoczęliśmy od dłuższego przystanku w Meksyku. Najpierw pojechaliśmy do Guadalupe, aby pomodlić się przy wizerunku Matki Bożej, który Maryja pozostawiła na tilmie – Indianinowi – dziś już świętemu Juanowi Diego. Po modlitwie i Mszy św. w sanktuarium, wyruszyliśmy poza miasto, aby zobaczyć trochę historii; słynne piramidy księżyca, słońca i pierzastego węża będące wyrazem starożytnych kultów indiańskich. Po wspinaczce na piramidy pojechaliśmy na prawdziwie meksykańską kolację, gdzie jedząc m. in. torlillę oglądaliśmy na żywo pokaz tańców indiańskich. Dla najwytrwalszych nasza niezastąpiona przewodnik – pani Ewa Hankus, którą polecamy każdej grupie, zaproponowała wieczorny spacer pełen niespodzianek ulicami Mexico City.